Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   65
      

Krzysztof "Voo" Wszołek
Michał "micgal" Kwiatek


Konsolo-maniacy to wędrowne plemię. Ze sprzętem pod pachą przemierzają kraj spotykając się na rozmaitych imprezach, w całości lub przynajmniej w części poświeconych turniejowej rywalizacji. Jak wiadomo jedna konsola i dwóch graczy to już dobry powód, żeby sprawdzić swoje umiejętności a co dopiero gdy graczy kilkudziesięciu lub nawet kilkuset. W tym numerze serwujemy Wam relacje ze spotkań w Bydgoszczy i w Poznaniu, oraz zapraszamy do Łodzi i na tym nie zamierzamy poprzestawać. Jeśli chcecie, żeby informacja o organizowanej przez Was imprezie trafiła do SS-NG piszcie do nas z odpowiednim wyprzedzeniem. Czekamy na Wasze zaproszenia, relacje i zdjęcia.



REANIMATION 3/BYDGOSZCZ 16-18.07.2004 (Krzychu „Voo” Wszołek)
W połowie lipca do Bydgoszczy zjechali się z całej Polski maniacy mangi i anime na zorganizowany już po raz trzeci konwent reANIMation. Pierwszy raz impreza przyciągnęła jednak nie tylko miłośników japońszczyzny lecz także graczy konsolowych. Wszystko za sprawą zorganizowanego wspólnie z warszawską firmą ULTIMA przedsięwzięcia pod nazwą ULTIMAte Zone. Możliwość ujrzenia w akcji wielu konsolowych nowości oraz pokibicowania w planowanych turniejach zachęciła mnie do odwiedzenia imprezy.

Rozpoczyna się turniej SOUL CALIBUR 2 (reANIMation 3)


Na miejscu, w Szkole Podstawowej nr 57 zjawiłem się godzinę po otwarciu, w piątek 16 lipca i z niemałym zaskoczeniem odnotowałem spory tłum kłębiący się przy różnych stoiskach pełnych komiksów, figurek i innych gadżetów. Przy wejściu skasowano ode mnie wpisowe i wyposażono w identyfikator przedstawiający japońską pannę na rolkach wypinającą zgrabny tyłeczek. Fajna pamiątka. Ponieważ manga i anime to tematy średnio dla mnie interesujące, nie traciłem czasu na komiksy, filmy i konkursy tylko pognałem przed siebie na znajdujące się na piętrze hol. Tam, jak ustaliłem w „biurze informacyjnym”, rozlokowała się ULTIMA.

Turniej Pro Evolution Soccer 2 (reANIMation 3)


Po drodze minąłem salę w której konwentowicze płci obojga fikali na matach podłączonych do pecetów w grze STEPMANIA. Strefa gier powitała mnie widokiem kilku stanowisk z telewizorami i konsolami PS2 oraz GameCube, projektorem wyświetlającym obraz na sporej wielkości ekranie oraz zestawem do nagłośnienia. Chociaż do rozpoczęcia pierwszego turnieju było jeszcze dużo czasu to przy stanowiskach siedziało już spora gromadka podziwiająca przede wszystkim grywalną wersję BURNOUTA 3 i kilka innych nowości. Mnie jednak najbardziej zaciekawił odtwarzacz DVD z... dwoma padami i kolekcją 300 8-bitowych gier.

Świat staje na głowie, faceci śpiewają... (reANIMation 3)


Dla miłośników oldschoolu wymarzony sprzęcik. Popołudniu odbył się pierwszy turniej – MARIO KART DOUBLE DASH. Zgłosiło się tylko 16 osób, dlatego tez wyszła z tego raczej wspólna zabawa niż jakaś śmiertelnie poważna rywalizacja. Inaczej było wieczorem. Do turnieju w SOUL CALIBUR 2 przystąpiły 32 osoby. Na holu wygaszono światła, a pojedynki „transmitowano” za pomocą projektora na duży ekran. Niestety ostatni raz z bijatyką miałem do czynienia ładnych parę lat temu, na dodatek w „realu” a nie na konsoli więc trudno mi wypowiadać się na temat poziomu rywalizacji. Jednak głosy z licznie zgromadzonej widowni twierdziły, że jest „nieźle”.

A dziewczyna zawstydza facetów w TEKKENA 4 (reANIMation 3)


Przyznam szczerze, że sam chyba z godzinę stałem pod ekranem podziwiając niesamowite akcje w wykonaniu graczy. Nie po raz pierwszy przekonałem się, że bijatyka 3D może oddziaływać hipnotycznie wręcz, zwłaszcza gdy chodzi o tak widowiskowy tytuł jak SOUL CALIBUR 2. Co ciekawe, jak przekazał mi później jeden z organizatorów, aż do finału rywalizacji doszedł zawodnik grający na co dzień w tę grę na Xboxie, pomimo tego ze na turnieju musiał sobie radzić za pomocą Dualshocka od PS2. Po zakończonym turnieju odbyły się prezentacje japońskich konsolowych horrorów: FORBIDDEN SIREN, PROJECT ZERO 2, RESIDENT EVIL ZERO i SILENT HILL 4. Ostatecznie piątkowa część ULTIMAte Zone zakończyła się... w sobotę nad ranem. Drugi dzień imprezy stał pod znakiem turniejów PES 3 i TEKKENA 4 oraz... wspólnej zabawy w SINGSTARA. Taki właśnie obrazek zastałem w sobotę w południe w holu szkoły . Konsola PS2, dwa mikrofony, obraz na dużym ekranie i wielki ubaw. Przebój Sony przyciągnął sporą grupę uczestników reANIMation, którzy nie zwracali najmniejszej uwagi na toczącą się obok poważną rywalizację. W zasadzie chyba każdy kto przechodził obok przystawał chociaż na chwilę żeby posłuchać okropnych zawodzeń i pomruków w wykonaniu panów i momentami ładnego śpiewu dziewczyn. Swój ołtarzyk z mniejszą ale jeszcze bardziej zapamiętałą w graniu grupką wyznawców miał też przez cały czas BURNOUT 3. Tymczasem konsolowi piłkarze przystępowali właśnie do rozgrywek w PES 3. Wystartowało 32 uczestników, połowy spotkań trwały po 10 minut. Grano reprezentacjami narodowymi i jak zwykle wybór ograniczył się do Brazylii, Francji, Włoch, Anglii, Hiszpanii, Argentyny i Holandii.

Zdjęcie rodzinne (KRĄG CUP 2)


Tylko jeden kamikadze zdecydował się w pierwszej rundzie na... Jamajkę i nawet przeszedł nią dalej. Poziom od początku był niezły i wyrównany. Na dodatek długi czas rozgrywki umożliwiał odrabianie strat i nie było mowy o przypadkach. Od początku turnieju grano też z opcją dogrywki i karnymi co powodowało, że jeden pojedynek, łącznie z czasem potrzebnym na zajęcie miejsc, podłączenie padów i ustawienie drużyny mógł trwać nawet i dwadzieścia parę minut. Ostatecznie po „złoto” i gry ufundowane przez ULTIMĘ sięgnął Campos. Już w czasie turnieju PESa jedno ze stanowisk na potrzeby sparingów zagarnęli gracze w TEKKENA 4, który swój turniej rozegrali tego samego dnia wieczorem. Z powodów wyjaśnionych już przy okazji SOUL CALIBURA napisze tylko, że podobało mi się, chociaż mniej bo gra na laiku nie robi już takiego wrażenia. Zwyciężył Swayman i jak skwitowała publika „tego należało się spodziewać”. Na tym też ULTIMAte Zone w ramach reANIMation 3 zakończyła się. Impreza miała kameralny charakter, chociaż przez wszystkie turnieje przewinęło się w sumie prawie 100 osób. Biorąc pod uwagę, że ogółem na reANIMAtion zjawiło się około 400 ludzi (tak przekazał mi jeden z organizatorów i chyba to prawda sądząc po tym co widziałem na korytarzach i w salach szkoły) to widać jak dobrym pomysłem była strefa gier. Kolejny bydgoski konwent miłośników mangi i anime jest w planach, miejmy nadzieję, że ponownie wraz z atrakcjami dla konsolo-maniaków. (Krzychu „Voo” Wszołek)

KRĄG CUP 2/POZNAŃ 25.07.2004 (Michał „micgal” Kwiatek)
Gra PRO EVOLUTION SOCCER jest w naszym kraju niebywale popularnym tytułem. Wiele osób marzy o sprawdzeniu się z podobnymi do nich maniakami, lecz nie ma okazji. Nasza trójka – micgal, [email protected] i Don Elofante wyszło naprzeciw takim marzeniom i oto powstała idea stworzenia wielkiego turnieju. Bardzo pomógł nam kierownik osiedlowego domu kultury KRĄG w Poznaniu – otrzymaliśmy od niego to, co często jest zaporą przy organizacji takich imprez – odpowiednio przystosowany lokal. Reszta poszła już z górki – mnóstwo ogłoszeń, prowadzenie zapisów, oraz nagroda pieniężna otrzymana z symbolicznego wpisowego. Pierwsza edycja (20 Czerwca br.) udała się znakomicie, więc bez namysłu pomyśleliśmy o kolejnych. I takim sposobem mam z czego napisać relację.
Letnia edycja KRĄG CUP miała być imprezą bardziej kameralną i spokojną. Na szczęście jednak zapisało się na nią 100 osób i już wiedzieliśmy, że będzie to wielki turniej, na którym zbierze się cała Polska czołówka PES-a. Swój udział zapowiedziały znane ekipy z Warszawy, Katowic, Krakowa i Konina. Dodatkowo znaleźliśmy sponsora – firmę LOGITECH POLSKA, która ufundowała bardzo atrakcyjne i wartościowe nagrody. 25 lipca już od bladego świtu do Poznania zjeżdżały się grupki fanów PES-a. Start imprezy zaplanowaliśmy na 9:30. Do tej godziny zameldowało się 90 uczestników, którzy zostali rozpisani do 9 grup. Z każdej z nich trzech graczy przechodziło dalej, a czwarte miejsca grały w barażach. Już na tym szczeblu rozgrywki miały dość wysoki poziom. Losowanie grup również sprawiło psikusa – w jednej z nich (a konkretnie czwartej) spotkało się wielu bardzo silnych graczy. Nie gorsza była również „jedynka”, z której aby wyjść trzeba było popisać się nie lada umiejętnościami. Właśnie przy tych stanowiskach dochodziło do wielu szlagierów i licznych niespodzianek. Do tych ostatnich należy zaliczyć nie przejście do fazy pucharowej kilku uznanych w Polsce graczy.
Rzadko kto pozwalał sobie na wybranie słabszej drużyny – najczęściej sterowano tak uznanymi markami jak Francja, Anglia, Brazylia i Holandia. Mimo tego, że pozwoliliśmy grać klubami, były one dość rzadkim zjawiskiem. Cała runda eliminacyjna trwała około 6 godzin, co pozwoliło poznać się nawzajem wszystkim graczom i wytworzyć fantastyczny klimat imprezy. Długie rozmowy przy „bezalkoholowych” napojach, wymiany poglądów i wykrzykiwanie podczas meczy, jest tym co stanowi magię każdego turnieju. W niedzielę 25 lipca tego na szczęście nie zabrakło.


Koniec żartów, pora na rywalizację (KRĄG CUP 2)


Gdy policzone zostały wszystkie punkty wiedzieliśmy już kto bezpośrednio awansuje, a kto będzie zmuszony wystąpić w barażach. Tradycyjnie już wybraliśmy najlepsze czwarte miejsce, które nie musiało grać baraży aby wejść do fazy pucharowej. Po rozegraniu baraży poznaliśmy 32 najlepszych tego dnia graczy. Teraz pozostało już tylko chwilę odpocząć i ruszyć do rundy pucharowej, w której każdy mecz będzie o najwyższą stawkę. Przerwa między fazą eliminacyjną a pucharową trwała zaledwie 20 minut. Została ona umilona wspólnym obiadem. Pizzeria dostała zamówienie, na bagatela 21 sztuk gorącej pizzy. Niestety taka ilość przerosła chyba możliwości kucharzy – na obiad czekaliśmy prawie dwie godziny. Jeszcze przed fazą play-off zaczęliśmy rozgrywać także obiecany turniej 2 vs 2 na multitapach. Zgłosiło się na niego 25 par, lecz po rozegraniu pierwszej rundy ujawniły się problemy technicznie, a mianowicie brak multitapów. Miejmy nadzieję, że na trzeciej edycji uda się rozegrać te świetnie zapowiadające się zawody. Po raz kolejny, na turnieju KRĄG CUP swój epizod miał TEKKEN 4, którego to fani (przybyła prawie cała Polska czołówka) utworzyli własne stanowisko tej bijatyki. Urządzili nawet mini turniej, w którym udział brać mogli także gracze Pro Evolution Soccer.

Testowali nas w Serie A, ale woleliśmy dalej pykać w PESa (KRĄG CUP 2)


Mecze w fazie pucharowej zostały dwukrotnie wydłużone – teraz trwały one 10 minut. Włączona została również opcja dogrywki ze srebrnym golem i rzuty karne. W pierwszej rundzie (1/16 finału) mecze były bardzo zacięte, o czym świadczy duża ilość goli zdobywanych przez graczy. Na szczególną uwagę zasługuję spotkanie Arboosa z Tokare, które to ten pierwszy wygrał, mimo tego iż zdążył trzy razy przegrywać. Teraz na placu boju pozostała już ścisła czołówka. Było ich tylko 16 i każdy miał przed swoimi oczyma jedno: moment koronacji z własną osobą w roli głównej. Nie było już żadnego kalkulowania – każde spotkanie jest przecież teraz o wszystko. Gracze, którzy już nie brali udziału w głównej rozgrywce umawiali się na sparingi – to jest najlepsza okazja – nigdzie indziej nie spotka się w jednym miejscu, aż tylu wymiataczy w PES-a. Co ciekawszy mecz gromadził również dość spore liczby widzów, co z pewnością lekko peszyło, ale też mobilizowało graczy.

Do boysbandu nas nie chcieli, na szczęście mamy SINGSTARA (KRĄG CUP 2)


Kolejna runda rozpoczęła się po około kwadransie. Wszystkich zaskoczyła wysoka porażka, świetnie spisującego się Mowgliego, który jak sam potem przyznał, zlekceważył swojego przeciwnika. Z grą pożegnał się także Rozmyty – finalista pierwszej edycji turnieju, oraz Vince i Swayman, którzy pokazali, że oprócz Tekkena, potrafią równie dobrze grać w piłkę od Konami. Na placu boju pozostała najlepsza ósemka, czekająca na rozlosowanie par ćwierćfinałowych. My natomiast zaserwowaliśmy pozostałym uczestnikom kolejny „umilacz” czasu – SINGSTARA. Gra została bardzo dobrze przyjęta, a kolejki do mikrofonów przypominały te po mięso w czasie komuny. Wszyscy świetnie bawili się w rytm przebojów Jamelii czy Atomic Keaten, zarówno śpiewając jak i oglądając innych w akcji.

Podobno w czasie turnieju wyrwał sobie wszystkie włosy (KRĄG CUP 2)


Na pewno jednak nie do zabawy było ćwierćfinalistom, którzy próbowali się maksymalnie skupić, by ustrzec się głupich błędów w kolejnych, kluczowych meczach. Aby nie trzymać Was w niepewności podaję pary jednej czwartej finału wraz z wynikami : Szeląg – Marian 4:3; Szynka – Szymek 1:3; Arek Loda – Jaro 1:0; Campos – Arboos 3:0. Na pewno największą niespodzianką była wysoka porażka Arboosa. Wynik meczu nie odzwierciedla jednak jego przebiegu. To właśnie Arboos cały mecz przeważał, lecz zabrakło mu zimnej krwi aby wykorzystać swoje „setki”, które jak wiadomo lubią się mścić. Swoją przygodę z turniejem zakończył także Jaro, po typowym meczu walki i pięknym golu Roberto Carlosa z 34 metrów. Teraz czekaliśmy na półfinały, czyli walkę o Wielki Finał. Dwójka, która odpadnie zmuszona będzie zadowolić się …też finałem tyle że małym.

Bardzo zadowolony zwycięzca i po prostu zadowoleni pozostali medaliści (KRĄG CUP 2)


W półfinałach szczęście opuściło tym razem Camposa, który nie potrafił zatrzymać huraganu o nazwie Arek Loda i przegrał ostatecznie 0:2. Natomiast w drugim spotkaniu Szymek nie pozostawił cienia wątpliwości kto powinien wystąpić w finale – pewne 3:1 z Szelągiem mówi samo za siebie. I takim oto sposobem pozostali dwaj kandydaci do głównego trofeum. Arek Loda daleko zaszedł już na Mistrzostwach Polski w Poznaniu (2 miejsce). Szymek z kolei zapisał się w naszej pamięci jako „ten, co grał Japonią” na KRĄG CUP 1. Najpierw jednak obył się mecz o trzecie miejsce. Zgaszono już SINGSTARA, przestano grać sparingi, a wszyscy ustawili się wkoło stanowiska, na którym miały odbyć się dwa najważniejsze mecze. Jednym słowem rosło napięcie. W meczu o III miejsce znów Campos zagrał trochę pechowo, przegrywając z Szelągiem 1:2, ale taka jest piłka. Jednego można być pewnym – brązowy medal trafił we właściwe ręce. Pozostał teraz ten najważniejszy mecz. Wielki finał, w którym naprzeciwko siebie stanęły dwie piłkarskie potęgi : Francja i Brazylia. And the winner is …. Arek Loda, który zwyciężył Szymka 2:1. Mecz należał do tych „nerwowych”, a wynik do końca pozostawał sprawą otwartą. Obu panom należy pogratulować występów na całym turnieju, a Arkowi dodatkowo zimnej krwi i spokoju godnego piłkarskiego profesora. Jak już wspomnieliśmy całe podium turnieju zostało nagrodzone cennymi nagrodami, ufundowanymi przez firmę LOGITECH, której dziękujemy za pomoc w organizacji turnieju. Arek za I miejsce zgarnął wspaniałą kierownicę DRIVING FORCE PRO wraz z grą GT 4:PROLOGUE oraz Puchar, pozostali medaliści czyli Szymek i Szeląg – niezawodne pady LOGITECHA.
Reasumując turniej był bardzo udaną imprezą. Spotkaliśmy się na nim ze wspaniałą atmosferą, wysokim poziomem rozgrywek i fantastyczną zabawą – czyli z tym, co powinno cechować prawdziwe święto konsolo-maniaków. Wszystkim dziękujemy za przybycie i zapraszamy na kolejną edycję KRĄG CUP – szczegółów wypatrujcie w tematycznych serwisach internetowych i prasie branżowej (Michał „micgal” Kwiatek).

ZAPRASZAMY!
W pierwszy weekend września w Klubie Garnizonowym w Łodzi, przy ul. Tuwima 34 odbędzie się Konwent Final Fantasy. Rozpoczęcie imprezy o godz. 11:00 w sobotę, zakończenie o godz. 14:00 dnia następnego. Przewidziane są rozmaite panele tematyczne, konkursy, projekcje filmowe oraz oczywiście gry konsolowe z bohaterką zlotu, czyli serią Final Fantasy na czele. Rozstrzygnięte zostaną także konkursy na najlepsza pracę plastyczną i teledysk związany z serią. Warto wpaść na dwa dni do Łodzi i poznać współwyznawców religii zwanej w skrócie FF. Wjazd na imprezę równe 20 złociszy, nocleg na miejscu. Organizatorzy przygotowani są na przyjęcie 400 gości, warto jednak przed wyjazdem pomyśleć o rezerwacji miejsc. Wszelkie niezbędne informacje znajdziecie na stronie oficjalnej przedsięwzięcia - http://www.konwentff.prv.pl . Tych, którzy do Łodzi nie dojadą pocieszamy informacją, że w następnym numerze SS-NG przeczytają relację z imprezy.



  Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   65