Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   46
                         

Karol "Malvado" Kazek


Hi Fighters! Tak, jak zapowiadałem miesiąc temu w tym numerze macie recenzje Tao Feng: Fist of the Lotus. Mam nadzieje, że wam się spodoba. Co za miesiąc? Tego jeszcze nie wiem, najprawdopodobniej opiszę jakiegoś klasyka. Jeżeli macie propozycje co do opisywanych tytułów to piszcie na mój mail. Tymczasem zapraszam do lektury.



...NEWS...
Tak jak mówiłem - jeżeli tylko dowiem się czegoś o MK: Deception od razu was o tym poinformuję. Więc może zacznijmy od tego bo informacji o "szóstce" przez ostatni miesiąc naprawdę się uzbierało. Pierwsze informacje dotyczą postaci. Otóż pojawił się trzeci oficjalny trailer na którym widać wiele nowych (i starych) postaci. Pierwsza postać której jestem w 100% pewien to Kabal (Yeah!), który nie zmienił się nic, a nic. Ciągle ma maskę i te beżowe spodnie. Pozostałe postacie to Kira (laseczka z Black Dragon), Tanya oraz Jade (no, no). Dodano również dwie postacie które mają pojawić się w grze - Shujinko i Darrius.



Ten pierwszy to starzec z siwą brodą (to nim na początku będziemy grali w trybie Konquest), zaś ten drugi to jakiś złodziej przypominający Jax'a. Po raz pierwszy pojawia się również Dragon King w całej okazałości. Trailer jest naprawdę super. Polecam obejrzeć. Pojawiła się również jedna naprawdę fajna arena - Dark Prison, na której uwięzione są różne postacie z MK. Mi udało się wypatrzeć tylko trzech wojowników - Jarka, Drahmina oraz Strykera, ale ma być ich o wiele więcej. Teraz może pozostałe newsy, bo trochę tu wypisałem. Twórca serii Street Fighter - pan James Fisher przymierza się do stworzenia kolejnej bijatyki z tej serii. Street Fighter 4 ma być robiony w... 2D (!) i najprawdopodobniej ukaże się dopiero w 2006 roku. Prawdę mówiąc nie wiem czy grafika wytrzyma próbę czasu.



Trochę się boje, ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie SF w 3D. Jeżeli jednak "czwórka" miałaby wyglądać chociażby tak jak ostatni EX (SF: EX3) to może lepiej dla niego, że będzie dwu wymiarowy. Ostatni news dotyczy klasycznej już bijatyki - Virtua Fighter 2. Otóż SEGA zamierza wypuścić tę bijatykę na PS2 w wersji automatowej. Premiera 14 październik 2004 (Japonia). O wersji PAL nic nie wiadomo. A teraz mości panowie (i panie :D) zapraszam do lekturki.

***


Tao Feng: Fist of the Lotus jest dziełem byłego twórcy Mortal Kombat - John'a Tobiasa. Gra przez wiele osób nie została doceniona. Jedni ją po prostu olewali stawiając ocene 2 lub 3. Inni dawali jej oceny 6, 7 twierdząc że jest dobra na chwilę. Ja nie wierząc, ani jednym, ani drugim postanowiłem rozwiać wątpliwości co do tej gry sam dogłębnie się jej przyglądając. Fabuła Tao Feng opiera się na klasycznej walce pomiędzy dobrem i złem. Dwa Chińskie klany stają do walki, aby udowodnić który z nich jest lepszy. Każdy z nich dysponuje kilkoma super wojownikami i to właśnie oni podczas walki pokazują na co ich stać. Do wyboru mamy 12 fighterów (nie licząc bossa, który prawdopodobnie jest neutralny).
Na każdą szkołę przypada ich po sześć. Tak więc dla Pale Lotus (dobro) walczą: Master Sage, Fiery Phoenix, Fierce Tiger, Iron Monk, Jade Dragon oraz Divine Fist. Do drugiego klanu, czyli Black Mantis (zło) należą: Wulong Goth, The Fatalist, Exile, Vapor, Divinity i Geist. Każdy z tych wojowników posiada co najmniej sto unikalnych ciosów, rzutów i kombosów. Jeżeli chodzi o różnego specjale to tu ich nie ma.



Jest za to Atak Chi, który w pewnym sensie go zastępuje. Kiedy obkładamy naszego przeciwnika pod energią zaczyna napełniać się pewien pasek. Jeżeli zostanie on naładowany możemy zrobić dwie rzeczy. Pierwsza to użycie jednego z trzech potężnych Ataków Chi, zaś druga to uleczenie się po zadanych nam obrażeniach. Absolutną nowoscią w Tao Feng jest system uszkodzeń ciała! Podczas walki możemy szczególnie skupić się na jednej kończynie i prowadzić na nią ataki. W końcu zacznie ona krwawić i się złamie! Wtedy przeciwnik zostaje nieco osłabiony i nie może owej kończyny używać przez co staje się wolniejszy. Wszystkie zadrapania, siniaki, rany wyglądają cudownie. To naprawdę trzeba docenić. Okładając przeciwnika możemy nim również rozwalać różne elementy otoczenia. Zaczynając od różnego rodzaju słupów, automatów do gier, a na podłodze czy ścianie kończąc. Tutaj elementy otoczenia dosłownie latają! Nie spodziewajcie się kolejnego klona Virtua Fighter w której każde uderzenie kończy się jedynie piskiem przeciwnika. Tao Feng to gra brutalna. Krew leje się tu hektolitrami, tryska po każdym ciosie (a czego się spodziewaliście po dawnym twórcy MK?!). Obfitość krwi jest tu ogromna co może niektórych zniechęcić, ale z drugiej strony to jedna z lepszych pozycji na X-Box. Grafika wywołała u mnie na początku duże wrażenie. Postacie zrobione są bardzo szczegółowo. Powiewające włosy i ubrania które mogą ubrudzić się od krwi, a do tego oświetlenie. Cała gra śmiga w 50 klatkach na sekundę. Jednak jest jedna rzecz która bardzo mnie zdziwił



Mianowicie jest to animacja postaci. Jest ona po prostu okropna. Trzeba było zatrudnić kilku nowych pracowników, którzy odpowiedzialni byli by za animację. Oprawa audio wizualna również jest ekstra. Muzyka została idealnie dobrana do każdej z aren. Oddaje nastrój i klimat. Lektor też jest niczego sobie. Mi najbardziej podobał się okrzyk Exile kiedy przed walką mówi: "Prepare for pain". Na niektórych arenach możemy również usłyszeć echo, kiedy wykonujemy taunta. Po prostu miodzio! Tao Feng: Fist of the Lotus jest grą ciekawą. Nie jest to bijatyka na jedną noc, przy niej naprawdę trzeba posiedzieć. Może sama w sobie nie kopie, ale gra się przyjemnie. Choć szczerze przyznam, że po dawnym twórcy Mortal Kombat spodziewałem się trochę więcej. Jednak z racji, że fajnych bijatyk na X-Box'a jest raczej mało warto ją dodać do swojej kolekcji.


  Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   46