Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   43
                             

"TomisH"

PRODUCENT: Treyarch    DYSTRYBUTOR: Activision   GATUNEK: Akcja/Przygoda   WWW: www.activision.com/microsite/spider-man/


Tak sobie siedzę przed Xboxem grając i myślę, że ostatnio same fajne gierki na czarną konsolkę wychodzą. Pod tą kategorię załapał się także nowy Spiderman (czytaj: fajna gierka), już przeze mnie ukończony, lecz perspektywa pośmigania po Nowym Jorku nadal przyciąga – to o czymś świadczy prawda? Ściągam jednak kalesony i do recenzji, do recenzji!



Początek gry – Spidey na dachu (d`oh!) uczy się zaplatania sieci na wzór Mazowszański a Bruce Campbell robi jako tutorialista. Czy raczej jego głos, ale mniejsza… A to skok, im dłużej trzymamy tym wyższy, naparzając w X zadajemy podstawowe ciosy, B to unik, Y omotanie siecią przeciwnika. Tutaj Pauza. W grze przyjdzie nam poobijać najprzeróżniejszych oprychów i Y w połączeniu z lewą gałką daje nam masę możliwości – „oplatamy kolesia i podrzucamy w górę, dobijając z doskoku” albo „najpierw siecią zabieramy mu z łapy broń i jazda!” albo „dwa ciosy, siecią w bandytę i o chodnik a potem zawieszamy na lampie” itp. itd. Jest tych zagrań sporo. Oczywiście kombinacje z zastosowaniem wszystkich podstawowych buttonów są na porządku dziennym, a jak byśmy całkowicie cienili to w ciężkich chwilach możemy użyć odpowiednika bullettime pod nazwą „Spider Sense” (D-Pad Up). Play…

(kliknij aby powiększyć)
Mooooje miaaaasto!


Spiderman nie byłby pająkiem gdyby nie skakał po drapaczach chmur jak pająk (to one w ogóle skaczą? Co ja robiłem na biologii? …) Prawy Trigger to wypuszczenie sieci we wskazanym kierunku, Lewy odpowiada za przyśpieszenie, tak na ziemi jak w powietrzu. Łatwe? Otóż moi drodzy nie. Rozpoczynając grę jesteśmy zieloni jako to wiosenne ździebełko trawy. Innymi słowy – jesteśmy ciency jak… Chwytacie o co mi chodzi. Do wyboru są dwa tryby prowadzenia sieci: Easy i Normal różniące się przede wszystkim sposobem jej kontroli. „Łatwy” to taki full-automatic-autopilot, wszystko robi za nas, ale korkociągu w powietrzu nie wykręcimy. Przy „normalu” w większym stopniu kontrolujemy co się dokładnie dzieje, m.in. tylko w tym trybie potrafimy zawisnąć na dwóch sieciach równocześnie (Spider rozpięty między dwoma wieżowcami) lecz to naturalnie trochę wyższa technika jazdy. A że „od zera do bohatera” proponuję zacząć od Easy właśnie. I tak będziecie się na początku obijali o budynki, więc po co przepłacać? Na normal przyjdzie czas po oswojeniu się z rozgrywką.
Miaaaaaaaaaaastooooooo. Ogromna metropolia. Nowy Jork plus przyległe wysepki. Stoicie na Empire State Building i nie możecie wyczaić jak oni to zrobili. No dobra, może możecie, ale miasto robi ogromne wrażenie. Intro jest trochę mylące – przelot kamerą przez Big Apple ukazujący jak brzydko zmieniają się detale i szczegółowość budynków odpycha. Podczas gry jednak zmiana ta następuje tak szybko, że się jej nie zauważa a spowolnień we frameracie nie ma praktycznie wcale. Nic prócz poszczególnych misji do wykonania się także nie doładowuje, czyli śmigamy z jednego końca miasta na drugi bez Loadingów czy przestojów w akcji. Gdzieś w dole ciągle poruszają się samochody i przechodnie oczywiście. Ktoś spyta czy statua wolności jest? Jest, ale na Liberty Island. Jakie to szczęście, że helikoptery są tak blisko…

Ludzie tu są zamotani jak nigdzie,…


Cała miodność gry to bycie super-bohaterem, tak w dzień jak i w nocy (zmieniająca się pora doby), skakanie z drapacza chmur na drapacz chmur, pozdrawianie przechodniów oraz ewolucje powietrzne tuż nad ich głowami przy tłumie skandującym „Go Spidey!” Widać, że nas tu lubią chociaż od czasu do czasu ktoś musi wyjechać z tekstem „Znalazłbyś porządną pracę”. Jako, że fabuła odwołuje się do filmu Spiderman 2 naszym głównym przeciwnikiem jest naturalnie Doktor Octopus, znalazło się jednak miejsce na kilka innych, znajomych postaci z pajęczego świata komiksu. Mamy więc zakutego w zbroję Rhino, Mysterio wystylizowanego na kosmitę (ble, chociaż ciekawie „psychologicznie” ukazana postać), powraca Shocker. Kilkakrotnie naszą drogę przebiegnie także Czarna Kotka namawiając Spideya do wrzucenia na luz odnośnie jego heroizmu. Ja tam bym się z nią z miejsca wyluzował, ale Parker to porządny chłopak. Niestety. Przez cała grę wykonujemy zadania zbliżające nas ku nieuniknionej konkluzji i pojedynku z Octopusem – latamy po mieście z miejsca na miejsce (głównie), robimy fotki dla Bugle, gonimy za Black Cat po dachach… Można jednak odpuścić sobie popychanie fabuły do przodu i skupić się na zadaniach pobocznych. Śmigając po mieście spotykamy ludzi mających dla nas różne zadania. A to ktoś wisi na krawędzi gzymsu i będzie z gościa ketchup jak mu nie pomożemy, a to policja ma kłopoty z uzbrojonymi bandytami lub jakiś koleś właśnie ukradł komuś brykę.
Zadania powtarzają się co prawda dosyć często lecz nie dość, aby definitywnie znudzić gracza. Każda zakończona sukcesem misja nagradzana jest punktami bohaterstwa, które w sklepach rozsianych po Nowym Jorku wydajemy na ulepszenia pajęczych mocy czy wykupywanie kombosów. W całym mieście poukrywane są także różnego rodzaju Challenges, czyli zadania (wyścig z czasem, bujanie się na określonej ilości itp.) odpowiednio nagradzane punktowo w zależności od trudności wykonania.

…ciuchy suszy się na mieście,…


Jako, że growym postaciom udzielają głosów aktorzy znani z filmu, toteż nie dziwi fakt, że ta część gry wypadła profesjonalnie. Szkoda tylko, że denerwujące jest ciągłe marudzenie Parkera - znowu gdzieś nie zdążył, nikt go nie kocha, majtasy przyciasne – no wziąłby się chłop w garść jednym słowem, bo normalnie ma się ochotę strzelić go z liścia od czasu do czasu... Coś takiego jak muza w tle w tej grze „istnieje”, oczywiście będąc ze wszech miar „filmową” i podkreślając ważniejsze wydarzenia, co z tego jednak skoro podczas codziennego zanieczyszczania miasta pajęczyną przygrywa rzadko. Samego soundtracku z kinówki w jakiejkolwiek formie nie stwierdzono, cóż – szkoda. O ile udźwiękowienie filmów między misjami wypada także dobrze, to wizualnie cut-scenki są jak na mój gust brzydkie. Owszem, Tobey i Molina w miarę podobni do siebie ale na panią „Wywiad z wampirem” Dunst to chyba kasiorki nie starczyło, bo ma tutaj dublerkę z innej bajki normalnie. Mogłaby ona robić za sprzątaczkę w siedzibie redakcji SS-NG (tudzież laskę sędziego [ja ci dam Laskę Sędziego! ;) - Xtense]), a nie za Mary Jane. Dlaczegożeś Spider nie uciekł z Black Cat, dlaczego? Producenci do piachu, howgh!
Dobra, teraz ponawijam o rzeczach, o których zapomniałem i/lub nie miałem gdzie wtrynić ani słowa wcześniej (*niepotrzebne skreślić). Sieci profesjonalnie zostają w miejscu gdzie je przyczepiliśmy, wprawdzie nie na długo, ale zostają. Podczas gry cały czas towarzyszy nam minimapa oraz trójwymiarowa mapa dostępna w każdej chwili pod selectem (widzimy Spidera - natychmiastowy odjazd na wyższy pułap - powrót do kalesoniarza) z zaznaczonymi dla fabuły ważnymi miejscami. Po całym mieście porozrzucanych jest masa najprzeróżniejszych żetonów, od zwykłych „secret place” po ponad sto trzydzieści „drobniaków” na przybrzeżnych bojach. Obłęd, szczególnie, że Parker nie umie pływać. Są też bonusiki za wdrapywanie się na najwyższe budynki w mieście oraz masa miejsc do których możemy po prostu wejść, w tym bank, jakieś kafejki, sklepy z CD itp. Aktualnie zasuwam po mieście w poszukiwaniu trzydziestu pięciu kryjówek bandziorów (zaznaczone na mapie na czerwono), a od czasu do czasu wpadnę pograć na automatach w salonie gier. Tak, też można.

…no i te zniżki na przeloty


Podsumowando… Gry na licencji filmowej odbijają się powoli od dna i miejmy nadzieję, że Spiderman 2 nie jest ostatnią produkcją tego typu na poziomie (tutaj szczególnie czekam na Punishera). Drugie przygody pajęczarza na konsoli Microsoftu ogłaszam za udane - to tytuł dla tych wszystkich, którzy wychowali się na komiksach Marvela lub też od zamierzchłych czasów przedszkolnych marzą aby ponownie nałożyć rajtuzy. Up, up and away!



  Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   43