Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   34
         

Krzysztof "Genosha" Kozak

PRODUCENT: Frogwares    DYSTRYBUTOR: Techland   GATUNEK: PRZYGODÓWKA   WWW: www.techland.com.pl/


Książki Juliusza Verne’a wydają się tak świetnym materiałem na grę, że aż dziw bierze jak rzadko są w nich wykorzystywane. Ukraińscy programiści z Micro Application postanowili załatać tą dziurę. I w dużej mierze im się to udało.



W PODRÓŻY DO WNĘTRZA ZIEMI wcielamy się w Ariane, wziętą fotoreporterkę ze zleceniem zrobienia serii zdjęć na Islandii. Helikopter, dzięki któremu dostaliśmy się na wyspę, zostaje jednak „delikatnie” uszkodzony przez wyrzucone przez miejscowy wulkan kamienie. Pilota ani widu ani słychu, więc lekko spanikowana Ariane postanawia zajrzeć do widocznej z miejsca katastrofy jaskini. Noga jej się osuwa i czuje, że spada w dół. Budzi się...

(kliknij aby powiększyć)
Wielkim zmartwieniem mieszkańców Astiam jest fakt, że te grzyby nie są jadalne


Na plaży. Plaża? Na Islandii? I dlaczego nagle zrobiła się taka piękna pogoda, choć słońca nie widać? Ano, po krótkim rozeznaniu okazuje się, że znaleźliśmy się pod ziemią. W innym świecie. Znacznie od naszego mniejszym [„jego przemierzenie na piechotę zajmuje kilka tygodni”, jak powiedział mi jeden z jego mieszkańców] i całkowicie odizolowanym od powierzchni. Świat ten ma kilka tysięcy mieszkańców, własną florę i faunę [dinozaury! Matko, widziałem pterodaktyla!] i tylko jedno miasto – Askiam. Osadnicy są potomkami naukowców, którzy w XIX wieku, odkrywszy tą wspaniałą krainę, postanowili zostać tu na dobre i wprowadzać w życie swe bliżej niesprecyzowane naukowe ideały.
Zacznę od omówienia dobrych stron. Grafika jest przyjemna dla oka, choć postać samej Ariane niezbyt przypadła mi do gustu. Jako typowy samiec wolałym, żeby miała w sobie więcej z kobiety, a mniej z krótko ściętej i „niezależnej” feministki. Fabuła jest naprawdę ciekawa i z odrobiną wyobraźni można doskonale wczuć się w przygody dzielnej fotoreporterki. Krajobrazy cieszą ślepia i są miłym tłem podczas rozwiązywania wielu zagadek tej gry. A jest ich naprawdę ogromna ilość... gra jest bowiem długa i myślę, że najlepszym zajmie minimum 30 godzin. Jak w większości przygodówek irytowało mnie, że często w poszukiwaniu upragnionego przedmiotu trzeba długo wodzić kursorem po monitorze, z utęsknieniem wyczekując pojawienia się oznaczającej nowy obiekt łapki. Nie wiem dlaczego autorom tak trudno jest zrozumieć, że będąc w skórze bohatera dawno byśmy owy przedmiot dostrzegli, natomiast nie widzimy go tylko dlatego, iż jest to kilka pikseli w innym odcieniu niż tło. Idiotyzm!

Skromna biblioteka w pustelniczej chacie


Niestety, kilka łamigłowek w PODRÓŻY DO WNĘTRZA ZIEMI jest po prostu bez sensu. Przypominają mi katorgę, przez jaką musiałem przejść przy SHIZM’ie, tyle, że tam wszystkie takie były, a tu na szczęscie stanowią tylko pomniejszą część całości. Gdy natrafisz na taką i spędzasz nad nią kolejną godzinę, modlisz się o cud, klikając wszystkim na wszystko. Dlaczego? Ponieważ z nieznanych mi przyczyn autorzy zdecydowali, że zagadki – nawet ze sobą bezpośrednio niepowiązane – muszą być rozwiązywane w określonej kolejności. Np nie możesz zebrać na plaży piasku, póki nie będzie ci on potrzebny. Można w ten sposób zmarnować bardzo wiele czasu, gdyż w chwili desperacji trzeba odwiedzić wszystkie poprzednie lokacje aby sprawdzić, czy nic się nie zmieniło. A jako że nie ma innego sposobu niż mozolne przemieszczanie się z jednej do sąsiadującej, a Ariane sprinterką nie jest, można się odrobinę zniechęcić.
Sporo do życzenia pozostawia spolszczenie gry. O ile polskie napisy nałożone na angielskie kwestie nie są najgorszym pomysłem – bo jak się uprzeć możnaby powiedzieć, że w ten sposób można się nieco języka Shakespeara nauczyć – to nie zawsze tłumaczenie wiernie oddaje klimat gry. Oryginalne głosy angielskich lektorów są w porządku i nie można im nic zarzucić.

Piękno krajobrazu objawia się w jego surowości. Pustynia urzeka...


Razi w oczy sposób, w jaki Ariane postrzega nowoodkryty świat. Jej zdziwienie na widok pterodaktyla, dziesięciometrowych grzybów czy T-Rexa jest conajmniej średnio odegrane. Jedyne o czym zdaje się myśleć widząc takie cuda, to zrobienie odpowiednich zdjęć. Cóż – nie przekonała mnie...
Muzyka PODRÓŻY DO WNĘTRZA ZIEMI jest naprawdę świetna. Choć monotonna, idealnie pasuje do nieco sennej atmosfery podziemnego świata. Świat dźwięków jest natomiast bardziej ubogi, lecz jest to jeden z tych elementów gry, który najłatwiej jest mi programistom podarować.

Ariane w całej okazałości. Aż się prosi i kilka pikseli więcej tu i tam ;)


Narzekam i narzekam, skąd więc taka dobra ocena? Szczerze mówiąc, sam nie wiem. Z jednej strony ta gra mnie irytuje, z drugiej po prostu ją lubie i mimo dość drażniących niedociągnięć lubie spędzać nad nią czas. W obecnej sytuacji na rynku gier przygodowych każdy lepszy tytuł zasługuje na uwagę. Z czystym sumieniem mogę zachęcić was do wydania na PODRÓŻ DO WNĘTRZA ZIEMI tych kilkudziesięciu złotych. Oczywiście jeśli zagapiliście się i nie wzięliście udziału w konkursie z wakacyjnego numeru SS-NG, gdzie nagrodami były trzy kopie PODRÓŻY.



  Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   34