Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   27
                      

Kamil "Iwan" Iwanowicz

PRODUCENT: Electronic Arts Games    DYSTRYBUTOR: Electronic Arts Inc.   GATUNEK: przygodowa   
WWW: http://harrypotter.ea.com/hppoa/



Na znak buntu (trzeba iść do szkoły) w tym oto wstępie napiszę „Harry” z błędem. Charry [jak to przeszło przez korektę?! – przyp. korekty]. Dziękuję.



Cześć, jestem Potter. Harry Potter
Kojarzysz tego kolesia? Nie? To nie podchodź, nie patrz, nie dotykaj pudełka z grą HARRY POTTER I WIĘZIEŃ AZKABANU! Już tłumaczę dlaczego... Otóż gra nie jest w stanie chociażby ogólnikowo przedstawić wydarzeń z trzeciej części książki. W produkcie od EA fabuła jest tylko w teorii, bo tak naprawdę scenki przerywnikowe wprowadzają jedynie zamieszanie. Dlatego osoby, które nigdy nie miały styczności z książką o tym samym tytule, za nic w świecie nie połapią się „o co chodzi” tłukąc w najnowszą część HP. Jednak to było wiadomo od dawna, a fanów Chorego Portiera jest na tyle dużo by „magiczna” kiesa panów z EA napełniła się po raz kolejny...

(kliknij aby powiększyć)
Zbieranina fasolek


Hermiono, ty... urosłaś!
Jedną z większych „nowości” w stosunku do poprzednich części jest oprawa graficzna. Teraz całość hula na silniku Unreala drugiego. Niestety, wbrew obietnicom wymagania sprzętowe poszły ostro w górę, a gra potrafi przyciąć się nawet na sprzęcie znacznie lepszym niż ten zalecany. Przy tym nie zobaczymy olśniewających widoków ani niczego podobnego. Większość tego, co widzimy na ekranie stoi na solidnym poziomie (tekstury otoczenia, efekty czarów) momentami spadając do rangi „co to ma być, panie” (tekstury uczniów i potworków). Kiepsko wyglądają np. Śmierciożercy, których wzięto chyba z (fikcyjnego) filmu „Czarne Prześcieradło i Pazury”. Uczniowie Hogwartu dalej noszą na sobie mdło-zielone opończe, których zachowanie (fizyka) i wygląd jest taki sam chyba od pierwszej części. Nie mogę narzekać za to na szczegółowość twarzy bohaterów- wpakowano w nie sporo polygonów i znacznie poprawiono mimikę. I mimo, że cała trójka przewraca oczami i porusza ustami, to ich miny przedstawiają zawsze to samo: Harry- „Mam problem, to chyba wyrostek...”; Ron- „Nie bijcie!”; Hermiona- „Głąby...”. Co do wyglądu innych postaci, to pominę tę smutną kwestię milczeniem. Bo widzicie panowie developerzy; dziadyga z firanką zamiast brody NIE przypomina Dumbledore’a... Za to teren przed szkołą w niektórych miejscach bardzo przypomina mi... UT2003. Nie ma to jak wspólny silnik... Reasumując, grafa w WIĘŹNIU AZKABANU to nic innego jak przyzwoite rzemiosło, standard na dzisiejsze czasy.

A tu dosiadamy Hardodzioba


Więcej, ładniej, lepiej
Rozgrywka jest bardzo podobna do tej z drugiej części gry. Z tą różnicą, że w WIĘŹNIU AZKABANU przez większość czasu prowadzimy trzy postacie (zgadnijcie jakie...), tzn. prowadzimy jedną, a dwie pozostałe za nią podążają. Wprowadziło to sporo świeżości do gry, ponieważ teraz wiele zagadek rozwiązujemy przy ścisłej współpracy całej trójki, to samo tyczy się walki z niektórymi przeciwnikami. Postacie pod kontrolą komputera w razie potrzeby same rzucają czary, nie musimy (i nie możemy) wydawać im żadnych komend. Ponadto, każdy z trójki przyjaciół posiada specjalną zdolność, np. Ron potrafi wyczarować magiczną linę, którą zaczepia w określonych miejscach. Dzięki niej może przemieszczać się nad przepaściami lub przyciągać do siebie niektóre elementy. Harry potrafi zamrażać strumienie, po których ślizga się z zawrotną prędkością, co skutecznie ładuje wskaźnik miodności u Gracza. Hermiona zaś może ożywiać posągi (królik i mini-smok) i kierować nimi. Zwierzątka potrafią dostać się w miejsca niedostępne dla dziewczyny i dzięki specjalnym umiejętnościom (królik - kopanie w ziemi i zżeranie trawy (?); smok - latanie oczywiście i zianie ogniem) otwierają drogę młodej czarodziejce.
Nowe umiejętności bohaterów naprawdę dobrze sprawdzają się w rozgrywce. Niestety, w WIĘŹNIU AZKABANU nie uczymy się już nowych czarów tak jak w poprzednich częściach (mini-gry). W zamian czeka nas sporo roboty przy poznawaniu zaklęć, ponieważ każdy z bohaterów przechodzi indywidualny sprawdzian, w którym ma do zebrania 10 tarcz.
Jeśli zbierze mniej, to zawsze może wrócić do klasy i powtórzyć dany test. Co więcej, Harry, Ron i Hermiona są już w trzeciej klasie, co oznacza, że czekają ich końcowe testy, od których zależy dalsza edukacja. Są one już nieco trudniejsze i wymagają sprawnego posługiwania się zaklęciami. Tak w zasadzie wygląda nauka w Hogwarcie. Fabuła zaś posuwa się do przodu najczęściej z małym udziałem Gracza, który najważniejsze wydarzenia ogląda w postaci scenek jadących na silniku gry.

Alleluja i do przodu


„Herma, gdzie Hager?”
Ano Hagrid jest tam gdzie zawsze, tylko że teraz jest z nim też Hardodziób. W ramach rekompensaty za usunięcie Quidditcha z gry, możemy sobie na tym stworze trochę pofruwać. Latanie jest ujęte w konwencji mini-gry, która polega na przelatywaniu przez kolorowe kółeczka. Za przelecenie przez każde kółko dostajemy 100 punktów, za jego ominięcie dostajemy figę z makiem. Sterowanie hipogryfem jest bardzo proste, a przy tym sprawia mnóstwo radochy. Niestety, możliwość latania Hardodziobem nie została należycie wykorzystana. Aby zobaczyć stworzenie w akcji musimy przystąpić do konkurencji, w której istnieje 5 stopni trudności. Za przejście każdego z nich otrzymujemy od Hagrida kolekcjonerską kartę z wizerunkiem czarodzieja/potwora lub czegoś podobnego. Zbieractwo kart wygląda podobnie jak w poprzedniej części- najczęściej znajdujemy je ukryte w sekretnych miejscach. W tej części jednak karty możemy kupować także od wybranych uczniów Hogwartu (środkiem płatności są oczywiście fasolki Bottsa, ciastka dyniowe i same dynie), a także w sklepie braci Weasley. Tam dostaniemy również najrzadsze z rzadkich kart, a także hasła do obrazów, za którymi kryją się kolejne sekrety i karty. Wróćmy jednak jeszcze do mini-gier. Jak szybko się okazuje, w grze są jeszcze 2 konkurencje oparte na tych samych zasadach (5 stopni trudności i karta za przejście każdgo z nich), niestety nie są już tak oryginalne- w jednej musimy rozprawić się z latającą książką, w drugiej z jakimś latającym tałatajstwem.

Światełko


Use the ARROW keys to move around. Advanced players can use the W, A, S, and D keys
Taki właśnie napis widnieje na planszy, kiedy wczytuje się pierwszy level gry. Już po tej wielce użytecznej poradzie można domyślić się, że poziom trudności raczej nie jest przystosowany dla np. wyćwiczonego w FPSach Gracza. Tryb fabularny trzeciej części z łatwością pęka po kilku godzinach gry. Tutaj czeka nas jednak miła niespodzianka- otóż Dumbledore nie puści nas do domu, dopóki nie zaliczymy wszystkich trzech sprawdzianów naszych bohaterów na „perfekt” (znalezienie wszystkich 10 tarczy w każdym z nich), do tego musimy przejść wszystkie poziomy mini-gier i kupić od braci Weasley hasła do wszystkich 8 portretów. Dzięki temu rozgrywka nieco się wydłuża i stanowi już konkretniejsze wyzwanie, którego nie da się zaliczyć z palcem w nosie. Jednak mimo to, przejście gry to nadal żaden problem, a rozgrywka jest zdecydowanie i stanowczo za krótka. I właśnie to kładzie całą grę na łopatki- gra się bardzo fajnie, ale i bardzo szybko się kończy. Dlatego kupować HARREGO POTTERA I WIĘŹNIA AZKABANU nie radzę. Najlepiej pożyczyć tą grę od kolegi na dzień-dwa. I jeszcze jedno- uczulonym na infantylizm radzę trzymać się z daleka.



  Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   27