Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   14
                         

Wojciech "Sashh" Felczak


Super Owca, Święty Granat Ręczny, Bomba Bananowa, Nalot Dywanowy, Betonowy Osioł, Armia Zbawienia... można by długo wymieniać, ale już po pierwszych dwóch wyrazach można domyślić się o czym będzie mowa – TEAM17 po raz kolejny serwuje graczom swojego najlepszego odgrzewanego kotleta – czyli: kolejna część gry WORMS wkrótce w sklepach.



DEATH BY THE DEAD
Ech, mogłoby się wydawać, że TEAM17 już dawno powinien był zakończyć tę serię. Po błyskotliwej jedynce i będącej jej świetnym rozwinięciem dwójce można było spodziewać się wersji trójwymiarowej. Ta ukazała się w sklepach dopiero kilka lat później, a gracze w międzyczasie mieli okazje zapoznać się z 2 odgrzewanymi (acz smacznymi, bo w obie grałem i gram po sieci nadal) kotletami, czyli ARMAGEDDON i WORLD PARTY. O ile ta pierwsza wprowadziła nowe bronie, tryby rozgrywki i bajery typu trening, misje, itp, to Światowa Impreza zmiany miała wyłącznie kosmetyczne, a powinny one być już zawarte dawno temu. Niedawno nadeszła nowa era robaków – wkroczyły w trzeci wymiar

(kliknij aby powiększyć)
On lata!


W WORMS 3D niestety nie miałem okazji zagrać (komp...), ale głosy o niej były podzielone. Mimo ładnej grafiki zarzucano brak klimatu, udziwnienia i problemy ze sterowaniem. Teraz małe różowe stworzonka powracają po raz kolejny – tym razem w grze nieco innej niż pierwowzór. Miejmy nadzieję, że nie będzie to niewypał na miarę WORMS BLAST, ale wszystko wskazuje, że TEAM17 stacza się coraz bardziej „jadąc na opinii” i wyciągając kasę na zasadzie „fan lubi, fan kupi”. Ale przyjrzyjmy się screenshotom i trailerowi z bliska...

Wystrzałowa muzyka


SEAS OF BLOOD
Na początek kwestia grafiki i udźwiękowienia. Sfera wizualna WF:US nie różni się specjalnie od W3D. Jeżeli zdążyliście polubić trójwymiarowy świat i jego wszystkie ograniczenia oraz możliwości, to ta część również Wam się spodoba. A jeśli wolicie dwa wymiary to chyba UNDER SIEGE nie przypadnie Wam do gustu. Cóż – wiadomo było od dawna, że trzeba przejść w trzeci wymiar, a czy zrobiono to dobrze, to już kwestia gustu. Jak dla mnie, wszystko wygląda całkiem dobrze – żywe kolory, przejrzysta grafika, robaki zrobione ładnie, wszystkie budynki, które możemy wybudować (o tym za chwilę) wyglądają tak jak powinny – egipskie świątynie przypominają egipskie świątynie, zamki mają swój specyficzny średniowieczny klimat, a chińskie budynki prawdziwie orientalny wygląd. Wybuchy też się nieźle prezentują. Co do udźwiękowienia to chyba bez zmian – od czasu pierwszych części odgłosy pełzania po ziemi, skoku, czy użycia broni są chyba niezmienione i bardzo dobrze, bo po co zmieniać coś bardzo dobrego.
PERVERSION OF GORE
Tyle o tym, co widać i słychać. A o co tak naprawdę chodzi w nowych WORMSach? Sama esencja rozgrywki pozostała niezmieniona – naszym celem jest jak zwykle za pomocą dziarskiej drużyny uzbrojonych po zęby robaków pokonać ekipę przeciwnika, sterowanego bądź przez drugiego gracza, bądź przez komputer. Na bajecznie kolorowych i pokręconych planszach wykańczamy się przy pomocy najróżniejszych, czasem normalnych, a czasem zupełnie zwariowanych broni. Tak wygląda każda część, ale tym razem autorzy dodali sporo nowości, które dodatkowo komplikują roz(g)rywkę

Hail to the king babe!


Jest to możliwość budowania wszelkiego rodzaju fortów (stąd tez tytuł), murów obronnych, czy wież strzelniczych. Gramy w czterech epokach, dla przykładu świat wojen grecko-rzymskich, czy średniowieczna Europa, co determinuje wygląd budowanych przez nas budowli. Służą one do obrony, jak i efektywniejszego wykorzystania powierzonego nam arsenału. A on zmienił się trochę – mamy wiele nowości, jak na przykład działo laserowe, eksplodujący biskup, z który przy eksplozji wypuszcza równie „wystrzałowe” Biblie czy „rakietowe pianino”. Wystrzelić można lodówkę (na pozór całkiem zwykłą, ale tylko na pozór), nosorożca, albo krowę. Oczywiście samych broni jest znacznie, znacznie więcej, włączając w to także to, co mieliśmy okazje zobaczyć w poprzednich grach z serii – shotguny, bazuki, zrzuty rakietowe, czy bronie naprawdę dużego kalibru – Indyjski Test Nuklearny, czy Armageddon.

Ale ma... lufę


ALTAR OF THE DEAD
Nowe robale mogą być pozycją interesującą zwłaszcza dla młodszych graczy, albo tych, którzy nie mieli styczności z poprzednimi częściami. Wyjadaczy serii może przyciągnąć nowy rodzaj rozgrywki, ale wątpię, czy możliwość budowania wpłynie znacząco na grywalność. Miejmy nadzieję, że OBLĘŻENIE będzie grą co najmniej dobrą, co poprzednia część. Czego Wam i sobie życzę.


Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   14