Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   12
                    

Jacek "AloneMan" Marciniak


Oto wielkimi krokami nadciąga kontynuacja wielkiego hitu sprzed ponad trzech lat. Wówczas gra zatytułowana DELUXE SKI JUMP zdobyła popularność na fali sukcesów Adama Małysza. Może teraz będzie odwrotnie i to jej nowa wersja przywróci formę naszemu mistrzowi, która w końcu latem dopisywała?



Skoki narciarskie nigdy nie były zbytnio popularną dyscypliną sportową w naszym kraju. Wpływ na to miało wiele czynników i nawet złoty medal Wojciecha Fortuny w Sapporo nie sprawił, że młodzież tłumnie ruszyła na skocznie. Nic więc dziwnego, że nikt nie mógł się nadziwić, gdy przeciętny wcześniej Adam Małysz zaczął cztery lata temu wygrywać konkurs za konkursem. Wszyscy chyba pamiętamy pamiętne zwycięstwa nad Martinem Schmittem czy Svenem Hannavaldem, a przy tym jego wielokrotne bicie rekordów skoczni. Sukcesy Adama Małysza wywołały w naszym kraju falę tzw. „małyszomanii”, która objawiała się obecnością mistrza w każdej dziedzinie życia. Skoki narciarskie szybko zawitały więc na ekrany polskich monitorów pod postacią gry zatytułowanej DELUXE SKI JUMP. Traf chciał, że akurat ukazała się wówczas nowa wersja oznaczona numerem 2.1. Jej autor, młody Fin Jussi Koskela, miał niezłego nosa, bowiem dosłownie cała Polska zachwycała się wtedy jego amatorską, bądź co bądź, produkcją. DSJ zdobył uznania setek tysięcy ludzi, którym nie przeszkadzała ani słaba grafika, ani niemal całkowity brak dźwięku.

(kliknij aby powiększyć)
Widziałem Adasia cień....


Liczyły się emocje, jakie wywoływały kilkuosobowe pojedynki przy jednym komputerze. Bez cienia wątpliwości można powiedzieć, że przez pewien czas życie towarzyskie posiadaczy komputerów toczyło się wokół tej jednej gry. Grano w szkołach, kawiarenkach internetowych czy domach. DSJ znał chyba każdy, kto na co dzień miał styczność z komputerami. Obecnie nadal wielu ludzi bije swoje osiągnięcia w DSJ, a Polacy są jednymi z najlepszych zawodników na świecie, o czym najlepiej świadczy fakt, iż do naszych graczy należy sporo rekordów skoczni, . Jakiś czas temu Jussi Koskela ogłosił rozpoczęcie prac nad nową wersją swojego hitu, a kilka miesięcy temu pojawiła się wersja beta. Gdy piszę ten tekst nie jest jeszcze znana dokładna data premiery, ale należy przypuszczać, że DSJ3 ukaże się pod koniec września lub w październiku. Gdy czytacie ten tekst, to do premiery można już pewnie odliczać tygodnie, a może nawet dni.

Ustoje...ustoje...


ZMIANY, PANIE, ZMIANY
Gra ma oferować znane już wcześniej tryby rozgrywki tj. puchar świata, puchar drużynowy oraz trening. Będą one jednak bardziej rozbudowane niż w poprzedniej części. Przede wszystkim pojawi się możliwość wzięcia udziału w kwalifikacjach przed poszczególnymi konkursami, co wpłynie na realizm rozgrywanego sezonu oraz znacznie go wydłuży. Nie zabraknie też serii próbnej, podczas której gracz zapozna się ze skocznią i wypracuje sobie odpowiednią technikę lotu. Zaawansowani gracze pewnie po jakimś czasie nie będą korzystali z tej możliwości, ale w początkowym kontakcie z DSJ3 może się ona okazać bardzo przydatna. W końcu trening czyni mistrza.
Wielkim zmianom uległa szata graficzna produktu. Wersja beta oferowała kilka rozmaitych widoków, spośród których każdy wybierze najbardziej dla siebie odpowiedni. Po wielu oddanych skokach mogę jednak stwierdzić, że najlepiej sprawdza się kamera standardowa, która ukazuje akcję w rzucie izometrycznym. Obserwując skocznię z tej perspektywy najłatwiej wybrać odpowiedni moment na odbicie oraz lądowanie. Konserwatyści, przyzwyczajeni do starej kamery bocznej, również powinni być zadowoleni, choć nie ulega wątpliwości, że autor najbardziej przyłoży się do doskonalenia podstawowego widoku akcji. Wszelkie moje próby oddania dobrego skoku ze „starej” kamery kończyły się niepowodzeniem. Zupełnie niepraktyczne są zaś np. kamery z dołu skoczni, która mimo swej efektywności nie nadaje się do gry. Choć na pewno przyda się przy oglądaniu powtórek.

O GRAFICE I NIE TYLKO
Poza kilkoma kamerami, grafika w nowym DSJ nadal nie będzie zachwycała niczym specjalnym. Podobnie jak w poprzedniej części, wokół skoczni pojawią się drzewa, a także będzie padał śnieg. Większych detali jednak nie odnotowano. Trochę bardziej autor rozbudował już opcje generowania wyglądu skoczka. Jego strój można ukształtować z szerokiej gamy kolorów, dzięki czemu stworzenie swojego indywidualnego bohatera nie będzie problemem. Dobrze prezentuje się też animacja zawodników, którzy realistycznie startują z rozbiegu i takoż samo układają się w locie. Gorzej jest może gdy skok się nie uda i zawodnik się przewróci, gdyż wówczas odbija się od ziemi jak szmaciana lalka (bynajmniej nie ma tu na myśli fizyki rag-doll).

Trafiłem między kreski, la la la la la la


Upadki wyglądają tu jeszcze śmieszniej (sic!) niż w poprzednim DSJ, ale być może było to zamierzone działania autora. Jeśli tak, to ciężko się przyczepić, bo każdy upadek wygląda wprost... komicznie! Niewiele natomiast wiadomo jeszcze na temat samych skoczni. W wersji beta umieszczono dwie o różnych punktach konstrukcyjnych i trzeba przyznać, że różnice w technice oddawanych skoków musiały być spore. Niestety Jussi Koskela akurat o tym aspekcie gry nie powiedział zbyt wiele.

Aaaaa, niech mnie ktoś stąd zdejmie!!!


PODSUMOWANIE
Jak wspomniałem na początku, gra powinna się ukazać mniej więcej za miesiąc. Autor z pewnością będzie chciał zdążyć przed rozpoczęciem nowego sezonu, aby do tego czasu dobrze zareklamować swój produkt. Cena ma nie być zbyt wysoka, a całą grę będzie można kupić poprzez stronę www.mediamond.fi Pozostaje więc tylko czekać i wierzyć, że Adam Małysz ponownie wróci na podium, a Polskę zaleje nowa fala „małyszomanii” a wraz z nią „dsjmanii”.


Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   12